Strona Instytutu

Zdjęcia portu







Zdjęcia pochodzą z serwisu AMW, strony A. Kubickiego oraz ASK Gabnet www.gabnet.internetdsl.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Z prasy: trudności portów lotniczych w sąsiednim regionie

Lotniska w Meklemburgii z trudnościami na rynku

- Lotnisko, jeśli ma osiągnąć sukces, nie powinno być celem samym w sobie - uważa Paweł Warszycki z Hanzeatyckiego Instytutu Przedsiębiorczości i Rozwoju Regionalnego przy Uniwersytecie w Rostocku.

Koszalin zabiega o reaktywację położonego w pobliżu wojskowego lotniska w Zegrzu Pomorskim i utworzenia tam cywilnego portu lotniczego. Czy to lotnisko może być dochodowe? W dyskusji na ten temat, którą od kilku dni prowadzimy w "Gazecie", zdania ekspertów są podzielone. Paweł Warszycki podaje przykłady lotnisk w Meklemburgii-Pomorze Przednie, które nie radzą sobie same na rynku. Z sześciu działających tam portów lotniczych tylko malutki Herringsdorf jest dochodowy.

- Na przykład powstałe w 1995 r. lotnisko w Rostocku to była decyzja polityczna - mówi Warszycki. - Uważano bowiem, że największy ośrodek w landzie powinien mieć swoje lotnisko. Teraz dopłaca do niego land i okoliczne powiaty. Bez systemowego działania wspierającego gospodarkę regionu to lotnisko nie ma szans.

Koncepcja była taka, że Rostock Laage będzie lotniskiem dla biznesu i turystów podróżujących nad niemiecki Bałtyk. Czyli podobna do tej lansowanej dla Zegrza Pomorskiego. Tyle że Rostock ma lokalizację chyba jeszcze gorszą niż Koszalin.

- W odległości 150 km jest duże lotnisko Hamburg/Lübeck, gdzie bazę założył Ryanair. Z drugiej strony jest Szczecin-Goleniów, gdzie też cel swoich lotów ma Ryanair. Na południu jest Berlin z ogromnymi lotniskami, a na północy Kopenhaga - wylicza Warszycki. - To znacznie ogranicza obszar oddziaływania dla portu lotniczego w Rostocku. Na lotnisko Hamburg/Lübeck można dojechać autostradą w niespełna godzinę.

W 2009 r. w Rostocku odprawiono zaledwie 162 tys. pasażerów, dwa razy mniej niż w Goleniowie.

Nie poradził sobie również Bałtycki Port Lotniczy Schwerin/Parchim. W 2007 r. doprowadzono do głośnej nie tylko w Niemczech transakcji. 100 proc. udziałów w spółce posiadającej lotnisko sprzedano chińskiej LinkGlobal Logistics Group. Miały być inwestycje, strefa ekonomiczna. Na obietnicach się skończyło. - A lotnisko jest martwe - mówi Warszycki.

Z kolei lotnisko w Neubrandenburgu działa jedynie okazyjnie - nie ma stałych połączeń - i jeśli przynosi dochody. to głównie dzięki operacjom na rzecz wojska.

Na tym tle najlepiej radzi sobie niepozorne lotnisko Heringsdorf, które działa głównie w sezonie. W tym roku obsługuje loty do: Bremy, Kolonii/Bonn, Düsseldorfu, Dortmundu, Frankfurtu nad Menem, Stuttgartu, Monachium i Zurichu.

- Sukces tego lotniska wynika z odwrócenia zasad funkcjonowania biznesu - tłumaczy Warszycki. - Tam skrzyknęli się właściciele hoteli na Uznamie. Którzy zapewniają bazę turystyczną i noclegową. Samo lotnisko nie sprzedaje biletów na przeloty. Można je za to zamówić przy okazji bookowania miejsc w hotelach. Kupić można pakiet: pobyt z przelotem.

http://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1..._na_rynku.html

poniedziałek, 21 listopada 2011, lubuskielotnisko

Polecane wpisy